Nad ranem w Mieście
Maczet nikt nie chodzi prosto. Zwłaszcza w sobotę, lecz niekoniecznie wtedy.
Nocne
tramwaje i autobusy wypełnione są umęczonymi postaciami o mętnym wzroku i
chwiejnej postawie, które starają się przekonać siebie i innych, że w ogóle nie
są w stanie nietrzeźwości. Szczęśliwi ci, którzy mają miejsca siedzące,
zwłaszcza w miarę blisko wyjścia, żeby nie musieć się przepychać przez ten
niewiele rozumiejący tłum odprężonych ludzi. Chyba każdy marzy o tym, żeby
dotrzeć do domu i iść wreszcie spać, a następnego dnia wyjęczeć z boleścią
„Więcej nie piję”.
Jasne! Do następnego razu.
Lubię jeździć nocnym, chyba że akurat dynda nade mną dziewczę, które wygląda, jakby bawiło się owszem, przednio, ale jej układ trawienny tego żałuje. Zwłaszcza na zakrętach. A dynda, bo choć trzyma się uchwytu, to jednak ewidentnie nie utrzymuje pionu.
Tak zdarzyło mi się ostatnio, ale na szczęście dziewczę wysiadło po przejechaniu krótkiego odcinka. Hehehehe…
Bezbolesnych Juwenaliów życzę!
Jasne! Do następnego razu.
Lubię jeździć nocnym, chyba że akurat dynda nade mną dziewczę, które wygląda, jakby bawiło się owszem, przednio, ale jej układ trawienny tego żałuje. Zwłaszcza na zakrętach. A dynda, bo choć trzyma się uchwytu, to jednak ewidentnie nie utrzymuje pionu.
Tak zdarzyło mi się ostatnio, ale na szczęście dziewczę wysiadło po przejechaniu krótkiego odcinka. Hehehehe…
Bezbolesnych Juwenaliów życzę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz