wtorek, 13 maja 2014

Juwe, Juwe, Juwenalia 2014!

Nad ranem w Mieście Maczet nikt nie chodzi prosto. Zwłaszcza w sobotę, lecz niekoniecznie wtedy.

Nocne tramwaje i autobusy wypełnione są umęczonymi postaciami o mętnym wzroku i chwiejnej postawie, które starają się przekonać siebie i innych, że w ogóle nie są w stanie nietrzeźwości. Szczęśliwi ci, którzy mają miejsca siedzące, zwłaszcza w miarę blisko wyjścia, żeby nie musieć się przepychać przez ten niewiele rozumiejący tłum odprężonych ludzi. Chyba każdy marzy o tym, żeby dotrzeć do domu i iść wreszcie spać, a następnego dnia wyjęczeć z boleścią „Więcej nie piję”.
Jasne! Do następnego razu.

Lubię jeździć nocnym, chyba że akurat dynda nade mną dziewczę, które wygląda, jakby bawiło się  owszem, przednio, ale jej układ trawienny tego żałuje. Zwłaszcza na zakrętach. A dynda, bo choć trzyma się uchwytu, to jednak ewidentnie nie utrzymuje pionu.

Tak zdarzyło mi się ostatnio, ale na szczęście dziewczę wysiadło po przejechaniu krótkiego odcinka. Hehehehe…

Bezbolesnych Juwenaliów życzę!

sobota, 10 maja 2014

Wczoraj byłam w kosiarkowym sklepie, gdyż Rodzic chciał kupić kosiarkę i potrzebował kogoś, kto gorąco poparłby jego wybór. U mnie miał to zapewnione, skoro jest to jedna z tych rzeczy, na których się nie znam – wiadome było, że spierać się nie będę.
            Okazało się, że poziom mojej ignorancji jest większy niż przypuszczałam, gdyż nie zwracałam uwagi na bardzo istotny element! Podstawowy wręcz!
Uświadomienie przyszło ze strony Pani, która wraz z mężem dyskutowała o tych pojazdach trawę skracających. Usłyszałam takie cuś, wypowiedziane tonem poważnym:
-Koła ma.
-No.
-O, i ta koła ma.

Ej no bez kitu, rzeczywiście! Dotychczas wcale nie patrzyłam na to, a co jakby miała płozy? Albo w ogóle nic nie miała i należałoby ją nosić? 

Postawiłam więc Rodzicowi warunek: ma mieć koła, bo jak nie to mojej akceptacji nie ma!

Zapewne chodziło o jakieś specjalne cechy tych kół, jednak zabrzmiało to zabawnie. 


A wieczorem byłam na spacerze ulicami Miasta Maczet. Oraz mostami i kładką. Kładką Bernatka, czyli miejscem, gdzie Zakochani-Dopóki-Świat-Istnieje zostawiają kłódeczki ze swoimi imionami i wyrzucają kluczyk celem zapewnienia sobie miłości dożywotniej. Ciekawe ilu szukało tego klucza, bo na przykład mocą kłódki złączeni byli na zawsze i nie mogli dostać rozwodu, hihihi.

Iz wypatrzyła również dramatyczny napis „Miłości nie ma” oraz pocieszający dopisek „Ale są papierosy”. 
Jaka szkoda że obie nie palimy!

A kłódeczek pilnuje pająk: